Korzystając z niezłej jak na luty pogody, przygotowujemy ścieżki  
 

Luty to nie jest miesiąc na prace ogrodnicze, ale korzystając z niezłej jak na tę porę roku pogody i niezbyt głęboko zamarzniętej ziemi, udało się przygotować podbudowę pod ścieżki. Przy okazji zdemontowaliśmy stare nawierzchnie z kostki brukowej i "odzyskaliśmy" betonowe obrzeża. Zgodnie z założeniami zostały wykorzystane ponownie (jakby ktoś nie wiedział tak właśnie wygląda recykling). No, ale nic co dobre nie trwa wiecznie; nadeszły mrozy i skończyły się prace ziemne. Całe szczęście, że technologia w jakiej buduję nawierzchnie ścieżek jest "mrozoodporna" - na zagęszczonej i wyrównanej podbudowie rozkladamy maty przypominajace plastry miodu, zasypujemy je żwirem i w zasadzie ścieżka jest gotowa. Trzeba trochę czasu, żeby żwir dobrze ułożył się w komórkach plastra, wyrównujemy grubość warstwy wierzchniej i gotowe. 

Przy okazji, patrząc z góry zauważyłem (mam nadzieję że widać to na fotografiach) pewne podobieństwo do rozwiązań typowych dla stylu kaligraficznego, jaki powszechnie stosowano na początku XX w. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać tą stylizację. Na razie jednak nadeszły mrozy i podobno mają trwać do połowy marca, dla mnie katastrofa; już w myślach sadziłem rośliny i siałem trawnik.